![]() |
![]() |
Dodatek B. Zmartwychwstanie Jezusa w świetle czterech Ewangelii Doktor Johnston Cheney był zaniepokojony różnymi
oskarżeniami krytyków na temat rzekomych sprzeczności
w nowotestamentowych opisach zmartwychwstania Chrystusa.
Krytycy twierdzili, że istnieją niezgodności w opisach
przyjścia kobiet do grobu i ukazywania się Chrystusa po
zmartwychwstaniu. Doktor Cheney spędził wiele lat,
sporządzając synoptyczny układ czterech Ewangelii.
Stworzył w ten sposób jeden ciągły opis ziemskiego życia
Chrystusa. Trzęsienie ziemi o świcie Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka
Jakuba i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić
Jezusa. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia
przyszły niosąc przygotowane wonności, aby obejrzeć
grób. "Rabbuni!" Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc.
A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała
dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało
ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, a drugiego w
miejscu nóg. I rzekli do niej "Niewiasto, czemu płaczesz?"
Odpowiedziała im: "Zabrano Pana mego i nie wiem,
gdzie go położono". Gdy to powiedziała, odwróciła
się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że
to Jezus. Przy grobie po wschodzie słońca A Joanna i Maria, matka Jakuba wraz z innymi kobietami
przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. A mówiły między
sobą: "Kto nam odsunie kamień od wejścia do
grobu?" Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że
kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. A
skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy
wobec tego były bezradne, ujrzały młodzieńca, siedzącego
po prawej stronie, ubranego w białą szatę, i bardzo się
przestraszyły. A oto nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn
w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze
ku ziemi, lecz anioł rzekł do nich: "Nie bójcie
się, gdyż wiem, że szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego.
Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go
tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Przypomnijcie
sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei:
>Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników
i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie<". "Witajcie!" One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem
zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły,
bo się bały; i biegły oznajmić to Jego uczniom. Przekupienie straży Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli
do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co
zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali
żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: "Rozpowiadajcie
tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy
spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim
pomówimy i wybawimy was z kłopotu". Jezus i dwóch uczniów na drodze do Emaus (Potem ukazał się w innej postaci). Tego samego dnia
dwaj z nich byli w drodze (i szli) do wsi, zwanej Emaus,
oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy.
Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło.
Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus
przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były
niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. "Wierzcie prorokom!" Na to On rzekł do nich: "O nierozumni, jak
nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co
powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć,
aby wejść do swej chwały?" I zaczynając od Mojżesza
poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we
wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Ukazanie się Jezusa Piotrowi przekonuje uczniów W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: "Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi". Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba. (Lecz im nie wierzyli.) W niedzielę wieczór z uczniami A gdy rozmawiali o tym wieczorem owego pierwszego dnia
tygodnia, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami,
tam gdzie przebywali uczniowie, przyszedł Jezus, stanął
pośrodku i rzekł do nich: "Pokój wam!" Przekonanie Tomasza Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: "Widzieliśmy Pana!" Ale on rzekł do nich: "Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladów gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę". A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: "Pokój wam!" Następnie rzekł do Tomasza: "Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym". Tomasz Mu odpowiedział: "Pan mój i Bóg mój!" Powiedział mu Jezus: "Uwierzyłeś dlatego, ponieważ mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli". Z siedmioma uczniami w Galilei Potem znowu ukazał się Jezus nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: "Idę łowić ryby". Odpowiedzieli mu: "Idziemy i my z tobą". Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: "Dzieci, czy macie co na posiłek?" Odpowiedzieli Mu: "Nie". On rzekł do nich: "Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie". Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: "To jest Pan!" Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę - był bowiem prawie nagi - i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko - tylko około dwustu łokci. "Chodźcie na śniadanie" A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: "Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili". Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: "Chodźcie, posilcie się!" Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: "Kto Ty jesteś?", bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im - podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. "Czy kochasz mnie, Szymonie?" A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: "Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?" Odpowiedział Mu: "Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham". Rzekł do niego: "Paś baranki moje!" I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: "Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?" Odparł Mu: "Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham". Rzekł do niego: "Paś owce moje". Powiedział mu po raz trzeci: "Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?" Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: "Czy kochasz Mnie?" I rzekł do Niego: "Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham". Rzekł do niego Jezus: "Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz". To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" Koniec opowieści Jana Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą
ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie
uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział: "Panie,
kto jest ten, który Cię zdradzi?" Gdy więc go
Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: "Panie, a co z tym
będzie?" Odpowiedział mu Jezus: "Jeżeli chcę,
aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź
za mną!" Rozeszła się wśród braci wieść, że
uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że
nie umrze, lecz: "Jeżeli ja chcę, aby pozostał, aż
przyjdę, co tobie do tego?" Na górze w Galilei Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: "Dana mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata". Jego ostatnie pojawienie się i wstąpienie do nieba W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie". Pożegnanie Jedenastu Potem rzekł do nich: "To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o mnie w Prawie Mojżesza, u proroków i w Psalmach". Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: "Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni mocą z wysoka". Jezus wstępuje do nieba z Góry Oliwnej Potem, po rozmowie z nimi, Pan Jezus wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi, został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga. I poszli, i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły. "Abyście mieli życie" I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej
książce, uczynił Jezus wobec uczniów, a które, gdyby
je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat
nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać. (Johnston M. Cheney, The Life of Christ in Stereo, Portland, Western Baptist Seminary Press, 1969, s. 204-214). [ Spis treści ] |
||