 |
4. Fakty, z którymi trzeba się
liczyć
Jeżeli cały materiał dowodowy zostanie dokładnie
i uczciwie przebadany, rzeczywiście słuszne jest - według
kanonów badań historycznych - wnioskowanie, że grób,
w którym Jezus został pochowany, był pusty rankiem tej
pierwszej Wielkanocy. W źródłach literackich,
inskrypcjach czy archeologii nie został dotychczas
odkryty ani strzępek materiału dowodowego, który
przeczyłby temu stwierdzeniu.
Paul Maier, historyk
Wierzę w zmartwychwstanie - częściowo dlatego,
że seria faktów jest bez niego niewytłumaczalna.
A. M. Ramsey, arcybiskup Canterbury
Coś się stało prawie dwa tysiące lat temu, co
zmieniło bieg historii z p.n.e. na n.e. To "coś"
było tak dramatyczne, że całkowicie zmieniło życie
jedenastu ludzi - wszyscy z wyjątkiem jednego zginęli
śmiercią męczeńską. Tym "czymś" był
pusty grób! Przez następne prawie dwa tysiące lat
ludzkość nie zapomniała tego pustego grobu i
zmartwychwstałego Chrystusa. Jeżeli chcesz wyjaśnić
wydarzenia dotyczące Chrystusa i Jego zmartwychwstania,
musisz wziąć pod uwagę kilka stwierdzonych faktów. Właściwie
można powiedzieć, że zarówno Żydzi, jak i Rzymianie
sami ukręcili bicz na siebie, gdy podjęli tak wiele środków
ostrożności, by upewnić się, że Jezus będzie martwy
i pozostanie w grobie. Te "środki ostrożności"
niesamowicie utrudniają krytykom obronę ich opinii, że
Chrystus nie powstał z martwych! Rozważ następujące
fakty:
FAKT NR 1: Złamana
rzymska pieczęć
Pierwszym oczywistym faktem było złamanie pieczęci
- znaku mocy i władzy Imperium Rzymskiego. Konsekwencje
złamania pieczęci były surowe. W celu znalezienia
odpowiedzialnego za to człowieka lub ludzi wzywane były
do akcji ówczesne FBI i CIA Imperium Rzymskiego. Gdyby
winni zostali ujęci, oznaczałoby to nieuchronne ukrzyżowanie
ich głową w dół (wnętrzności podchodzą wtedy do
gardła). Dlatego nikt nie łamał pieczęci. Nawet
uczniowie Jezusa stchórzyli i ukryli się. Piotr zaparł
się Chrystusa trzy razy.
FAKT NR 2: Pusty grób
Innym oczywistym faktem był pusty grób. Uczniowie
Chrystusa nie udali się do Aten czy Rzymu, by głosić
zmartwychwstanie Jezusa. Wrócili do Jerozolimy, gdzie,
jeśli ich nauczanie byłoby fałszywe, zostałoby to
natychmiast wykazane. Orędzie zmartwychwstania nie mogłoby
przetrwać ani chwili w Jerozolimie, gdyby grób Jezusa
nie był pusty.
Dr Paul Maier mówi: "Gdzie rozpoczęło się chrześcijaństwo?
Odpowiedź brzmi: W jednym punkcie na ziemi - w
Jerozolimie. A jest to ostatnie miejsce, gdzie ono mogłoby
się rozpocząć, gdyby grób Jezusa pozostawał zajęty,
ponieważ każdy, kto przedstawiłby ciało martwego
Jezusa, zadałby śmiertelny cios rodzącemu się chrześcijaństwu,
rozpłomienionemu Jego rzekomym zmartwychwstaniem.
To, co się wydarzyło w Jerozolimie siedem tygodni po
pierwszej Wielkanocy, mogło się wydarzyć tylko
dlatego, że ciało Jezusa w jakiś sposób zniknęło z
grobu Józefa. Gdyby było inaczej, przywódcy świątyni
- w swojej dyskusji z Apostołami - zwyczajnie zdmuchnęliby
ten nowy ruch przez uczynienie z grobowca Józefa z
Arymatei dowodu nr 1. Nie zrobili tego, ponieważ
widzieli, że grób był pusty. Ich oficjalne wyjaśnienie
- że uczniowie ukradli ciało - było potwierdzeniem
faktu, że grób był rzeczywiście pusty".
Potwierdzenie historyczne
Istnieją źródła i tradycje - zarówno żydowskie,
jak i rzymskie - które uznają opustoszały grób. Źródła
te pochodzą, począwszy od żydowskiego historyka Józefa
aż do zbioru pism żydowskich, z piątego wieku i
nazywane są Toledoth Jeshu. Maier określa to jako
"pozytywny dowód z wrogiego źródła, co jest
najsilniejszym typem historycznego materiału dowodowego.
Oznacza on, że jeśli jakieś źródło przytacza fakt
zdecydowanie nie na swoją korzyść, to fakt ten jest
prawdziwy".
Pierwszym kontrargumentem dla twierdzenia, że grób jest
pusty, było rozpowszechnienie informacji, że uczniowie
ukradli ciało.
Gamaliel, członek Sanhedrynu, dopuścił możliwość,
że ruch chrześcijański pochodzi od Boga. Nie mógłby
tego zrobić, gdyby grób nie był pusty albo gdyby
Sanhedryn znał miejsce, w którym znajdowało się ciało
Jezusa.
Także Justyn Męczennik w swoim Dialogu z Tryfonem
donosi, że Żydzi z Jerozolimy wysłali specjalnych
przedstawicieli do całego świata śródziemnomorskiego,
aby przeciwstawić historii pustego grobu wyjaśnienie,
że wyznawcy Chrystusa ukradli ciało. Po cóż władze
żydowskie przekupywałyby rzymską straż i
rozpowszechniały wyjaśnienie o kradzieży ciała, gdyby
grób nie był pusty?
Historyk Ron Sider podsumowuje, stwierdzając: "Jeżeli
zarówno chrześcijanie, jak i ich żydowscy przeciwnicy
zgadzali się, że grób był pusty, nie mamy innego
wyboru, jak przyjęcie pustego grobu za fakt historyczny".
Tom Anderson, były przewodniczący The California Trial
Lawyers Association (Kalifornijskie Stowarzyszenie
Prawników) i współautor The Basic Advocacy Manual of
the Association of Trial Lawyers of America (Podstawowy
podręcznik adwokacki Stowarzyszenia Prawników Amerykańskich),
powiedział: "Przyjmijmy, że Chrystus nie powstał
z martwych. Przyjmijmy, że pisemne opisy Jego ukazań się
setkom ludzi są fałszywe. Chcę postawić pytanie.
Skoro wydarzenie to było tak rozgłoszone, czy nie jest
rozsądne oczekiwanie, żeby choć jeden historyk, jeden
naoczny świadek, jeden przeciwnik zapisał dla
wszystkich czasów, że widział ciało Chrystusa? >Słuchajcie!
Ja widziałem ten grób - on nie był pusty! Byłem tam.
Chrystus nie zmartwychwstał! Widziałem Jego ciało!<.
Milczenie historii - gdy chodzi o świadectwo przeciw
zmartwychwstaniu - jest ogłuszające".
Paul Maier zauważa: "Jeżeli cały materiał
dowodowy zostanie dokładnie i uczciwie przebadany,
rzeczywiście słuszne jest - według kanonów badań
historycznych - wnioskowanie, że grób, w którym Jezus
został pochowany, był pusty rankiem tej pierwszej
Wielkanocy. W źródłach literackich, inskrypcjach czy
archeologii nie został dotychczas odkryty ani strzępek
materiału dowodowego, który przeczyłby temu
stwierdzeniu".
Pusty grób jest milczącym świadectwem zmartwychwstania
Jezusa Chrystusa, które po dziś dzień nie zostało
obalone.
FAKT NR 3: Wielki kamień
przesunięty
Pierwszą rzeczą, którą zauważyli ludzie przychodzący
do grobu w ten niedzielny poranek, była niezwykła
pozycja owego około dwutonowego kamienia, który
przedtem tarasował wejście. Wszyscy ewangeliści
zamieszczają wzmiankę o przesunięciu tego wielkiego
kamienia.
W górę pochyłości
Na przykład w Mt 27,60 jest napisane, że "Przed
wejściem do grobu (Józef) zatoczył duży kamień
(...)". Greckie słowo oddane tutaj przez "zatoczył"
to kulio, co oznacza "toczyć". Św. Marek posłużył
się tym samym rdzeniem słowa kulio. W Mk 16, by opisać
pozycję kamienia po zmartwychwstaniu, dodał jeszcze
przyimek.
W języku greckim, tak jak w angielskim, by zmienić
kierunek działania czynności lub wzmocnić jej
znaczenie, dodaje się przyimek. Św. Marek dodał
przyimek ana, który oznacza "w górę" lub
"wyżej". Tak więc anakulio może oznaczać
"toczyć coś w górę po pochyłości lub
wzniesieniu". Skoro więc Marek posłużył się tym
czasownikiem, musiała istnieć jakaś pochyłość lub
wzniesienie schodzące przed wejście do grobu.
Odległość
W rzeczywistości kamień był tak daleko "w górze
pochyłości", że św. Łukasz posłużył się tym
samym rdzeniem słowa kulio, lecz dodał inny przyimek:
apo. Apo może oznaczać - według greckich leksykonów -
"oddzielenie" w znaczeniu "odległości od
czegoś". Apokulio oznacza więc, że jedna rzecz
została odtoczona od drugiej w znaczeniu "oddzielenie"
i "odległość od niej".
Od czego kamień był odsunięty?
Powróćmy do Mk 16. W niedzielę rano kobiety zmierzały
do grobu. Po co tam szły? Jednym z powodów było
namaszczenie ciała przez szaty pogrzebowe mieszaniną maści
i wonności. Dlaczego tam szły, skoro rzymska straż
zabezpieczyła grób? W piątek uczestniczyły w
ceremoniach pogrzebowych. Mieszkały w Betanii i dlatego
nie wiedziały o działaniach podjętych przez władze żydowskie
i rzymskie w celu dodatkowego zabezpieczenia grobu Jezusa.
Powróćmy znów do Mk 16. Kobiety mówiły: "Kto
nam odsunie kamień od wejścia do grobu?". Użyły
tutaj greckiego słowa oznaczającego "wejście".
Jest to logiczne, prawda? Kiedy jednak dotarły tam
"(...) zauważyły, że kamień był odsunięty
(...)" i tutaj greckie słowo oznaczające "wejście"
zmieniło się na słowo oznaczające cały masywny
grobowiec. Apokulio znaczy więc "odtoczenie" w
sensie "odległości od całego masywnego grobu".
Podniesiony i przeniesiony
W rzeczywistości kamień był tak bardzo w górze
wzniesienia, oddalony od grobu, że św. Jan (rozdz. 20)
musiał użyć innego greckiego słowa, airo, które
oznacza (wg leksykonu Arndta i Gingrisha) "podnieść
coś i przenieść".
A zatem, jeżeli uczniowie zapragnęli przyjść, prześlizgnąć
się na palcach między śpiącymi żołnierzami, odsunąć
kamień i ukraść ciało, dlaczego mieliby przesuwać
prawie dwutonowy kamień w górę wzniesienia, na pewną
odległość od całego masywnego grobu, do pozycji, w której
wyglądał, jakby ktoś podniósł go i przeniósł? Żołnierze
musieliby być głusi, gdyby nie słyszeli przesuwania
tego kamienia.
FAKT NR 4: Rzymska straż
uciekła
Żołnierze rzymscy uciekli. Opuścili swój
posterunek. To musi być jakoś wyjaśnione, ponieważ
dyscyplina wojskowa Rzymian była wyjątkowo żelazna.
Justynian w swoich Digestach (nr 49) wymienia wszystkie
wykroczenia, które były w armii karane śmiercią:
zmowa z nieprzyjacielem (-3,4), dezercja (-3,11; -5,1-3),
zgubienie lub sprzedaż broni (-3,13), nieposłuszeństwo
w czasie wojny (-3,15), przejście przez mury lub
umocnienia (-3,17), rozpoczynanie buntu (-3,19), odmowa
ochrony oficera lub opuszczenie warty (-3,22), ukrywanie
się poborowego przed służbą (-4,2), morderstwo (-4,5),
podniesienie ręki na przełożonego lub obraza wyższego
dowódcy (-6,1), ucieczka, gdy przykład wpłynie na
innych (-6,3), zdradzanie planów nieprzyjacielowi (-6,4;
-7), ranienie własnego żołnierza mieczem (-6,6),
okaleczenie się lub próba samobójstwa bez rozsądnej
przyczyny (-6,7), opuszczenie warty nocnej (-10,1), złamanie
buławy centuriona lub uderzenie go w czasie odbywania
kary (-13,4), ucieczka z koszar (-13,5), naruszenie
pokoju (-16,1).
Do powyższego można jeszcze dodać "zasypianie".
Jeżeli nie było wiadomo, który żołnierz złamał
prawo, ciągnięto losy, by ustalić, kto zostanie
ukarany śmiercią za wykroczenie popełnione w oddziale.
Spalenie żywcem
Jednym ze sposobów wykonania kary było odarcie żołnierza
z szat i spalenie go w ogniu, podłożonym pod te szaty.
Wszyscy członkowie oddziału z pewnością nie zasnęliby,
ponieważ byli świadomi groźby wiszącej nad ich głowami.
Historia rzymskiej dyscypliny świadczy, że gdyby grób
nie został otwarty, żołnierze nigdy nie opuściliby
swego posterunku i nie udaliby się do najwyższego kapłana.
Strach przed gniewem przełożonych i możliwością kary
śmierci powodował, że zwracali oni baczną uwagę na
najdrobniejsze szczegóły swego zadania.
Dr George Currie, który badał dokładnie militarną
dyscyplinę Rzymian, napisał, że strach przed karą
stwarzał "nieustanną koncentrację na zadaniu, zwłaszcza
w czasie nocnych wart".
Strach przed karą
Dr Bill White jest zarządcą Grobu Pańskiego w
Jerozolimie. Jego obowiązki sprawiły, że przebadał
dokładnie kwestię zmartwychwstania oraz wydarzenia, które
nastąpiły po pierwszej Wielkanocy. White krytykuje władze
żydowskie, które przekupiły rzymską straż: "Gdyby
kamień został jedynie przetoczony na bok od grobu -
tak, żeby można było do niego wejść - wtedy mogłoby
być usprawiedliwione oskarżenie tych ludzi o zaśnięcie
na posterunku i surowe ukaranie ich. Gdyby protestowali mówiąc,
że trzęsienie ziemi złamało pieczęć i że kamień
przesunął się pod wpływem drgań, dalej podlegaliby
karze za zachowanie, które można by nazwać tchórzostwem.
Lecz te możliwości nie wyjaśniają wszystkiego. Istniał
jakiś niezaprzeczalny dowód, który sprawił, że najwyżsi
kapłani nie mogli wnieść żadnego oskarżenia przeciw
strażnikom. Władze żydowskie musiały udać się do
grobu, zbadać kamień i uznać jego pozycję za dowód,
że żołnierze nie byli w stanie zapobiec jego przesunięciu.
Żadna ludzka pomysłowość nie mogła dostarczyć
zadowalającej odpowiedzi i znaleźć kozła ofiarnego -
tak więc byli zmuszeni do przekupienia straży i
starania się o uciszenie sprawy."
FAKT NR 5: Szaty
pogrzebowe mówią
W sensie dosłownym - wbrew wszystkim przeciwnym
twierdzeniom - grób nie był pusty. Po przybyciu do
grobu i ujrzeniu odsuniętego kamienia kobiety wróciły
i powiedziały o swoim odkryciu Apostołom. Wtedy Piotr i
Jan pobiegli do grobu. Jan wyprzedził Piotra, lecz po
przybyciu na miejsce nie wszedł do środka. Pochylił się
jednak, zajrzał w głąb i ujrzał coś tak zaskakującego,
że natychmiast uwierzył.
Jan spojrzał na miejsce, na którym przedtem leżało
ciało Jezusa. Były tam szaty pogrzebowe ułożone w
kształcie ciała, lekko zapadnięte i puste - jak pusta
powłoka poczwarki gąsienicy. To wystarczyłoby, by
uczynić wierzącym każdego! Nikt nie ochłonąłby ze
zdumienia!
Pierwszą rzeczą, która uderzyła Apostołów, był nie
pusty grób, lecz raczej szaty pogrzebowe - nietknięte w
swoim kształcie i pozycji.
FAKT NR 6: Jezus się
ukazuje
Jezus ukazał się żywy kilka razy po zdumiewających
wydarzeniach pierwszej Wielkanocy.
Zasada, o której trzeba pamiętać
Przy badaniu jakiegoś wydarzenia historycznego ważne
jest sprawdzenie, czy wystarczająco wielu uczestników
lub naocznych świadków żyło jeszcze, gdy publikowano
fakty na temat tego wydarzenia. Jest to pomocne przy określaniu
rzetelności publikowanych raportów. Jeżeli świadków
i uczestników jest dużo, wydarzenie jest mocno osadzone
w rzeczywistości. Na przykład, gdybyśmy wszyscy byli
świadkami morderstwa, a za tydzień okazałoby się, że
raport policji to zmyślone kłamstwa, my - jako naoczni
świadkowie - moglibyśmy obalić ten raport.
Innymi słowy, gdy pisze się książkę o jakimś
wydarzeniu, rzetelność jej treści może być
stwierdzona, jeżeli w okresie jej publikowania żyje
wystarczająco wielu ludzi, którzy uczestniczyli w
opisywanych wydarzeniach albo byli ich naocznymi świadkami.
Przy badaniu ukazań się Chrystusa po zmartwychwstaniu
nie zauważa się często kilku bardzo ważnych czynników.
Pierwszym jest duża liczba świadków, którzy widzieli
Go po tym niedzielnym poranku.
Pięćdziesiąt godzin zeznań
Jednego z najwcześniejszych zapisów o ukazaniu się
Chrystusa po zmartwychwstaniu dokonał św. Paweł.
Apostoł zwraca się do swoich czytelników odwołując
się do ich znajomości faktu, że Chrystusa widziało
pewnego razu ponad pięciuset ludzi równocześnie. Paweł
przypomina, że większość z tych ludzi ciągle żyje i
że można ich o to zapytać.
Dr Erwin M. Yamauchi, profesor nadzwyczajny historii
Uniwersytetu Miami w Oxford w stanie Ohio, podkreśla:
"Specjalnego autorytetu - jako historycznemu materiałowi
dowodowemu - nadaje tej liście (świadków) wzmianka, że
większość z tych pięciuset braci jeszcze żyje. Brzmi
to, jakby Paweł mówił: jeżeli mi nie wierzycie, możecie
ich zapytać. Takie stwierdzenie w wyraźnie autentycznym
liście, napisanym w trzydzieści lat od owych wydarzeń,
jest tak silnym dowodem wydarzenia, które miało miejsce
przed prawie dwoma tysiącami lat, jak tylko można by się
spodziewać".
Weźmy tych ponad pięciuset świadków, którzy widzieli
Jezusa żywego po Jego śmierci i pogrzebie, i posadźmy
ich na sali sądowej. Czy wiesz, że gdyby każdy z tych
ludzi miał świadczyć jedynie sześć minut, włączając
w to pytania strony przeciwnej, mielibyśmy zadziwiające
pięćdziesiąt godzin naocznego świadectwa z pierwszej
ręki? Dodaj do tego świadectwa wielu innych świadków
i będziesz miał prawdopodobnie największy i
najbardziej długotrwały proces w historii.
Różnorodność ludzi
Drugim, często przeoczanym, czynnikiem jest różnorodność
ludzi i miejsc związanych z ukazaniami się Jezusa.
Profesor Merrill C. Tenney z Wheaton College pisze:
"Godny uwagi jest fakt, iż te ukazywania się nie są
do siebie podobne. Nie ma choćby dwóch niemal takich
samych. Ukazanie się Marii Magdalenie nastąpiło
wczesnym rankiem; uczniom idącym do Emaus - po południu;
Apostołom - wieczorem, prawdopodobnie, gdy już było
ciemno. Marii ukazał się Jezus na wolnym powietrzu.
Maria była sama, gdy Go ujrzała - uczniowie byli razem
w grupie. Paweł podaje, że pewnego razu ukazał się
ponad pięciuset ludziom równocześnie.
Reakcje także były różnorodne. Maria była ogarnięta
emocją; uczniowie byli przerażeni; Tomasz uparcie nie
dowierzał, gdy powiedziano mu o zmartwychwstaniu Pana,
lecz oddał Mu pokłon, gdy się pojawił. Każda
sytuacja miała swoją własną, szczególną atmosferę
i okoliczności i ukazywała jakąś inną cechę
zmartwychwstałego Pana."
W żaden sposób nie można stwierdzić, że ukazania się
Jezusa były podobne jedno do drugiego. (Szczegóły i
chronologię tych ukazań się Jezusa zawiera Dodatek B).
Niewierzący
Trzecim czynnikiem - bardzo kluczowym dla
interpretacji ukazań się Chrystusa - jest fakt, że
ukazał się On także tym, którzy byli wrogo nastawieni
lub powściągliwi.
Ciągle czytam lub słyszę ludzi, którzy twierdzą, że
jedynie przyjaciele i wyznawcy Jezusa widzieli Go żywego
po Jego śmierci i pogrzebie. Posługując się tym
argumentem, próbują oni pomniejszyć ogromną siłę
relacji naocznych świadków. Lecz ta linia rozumowania
jest tak żałosna, że ledwie zasługuje na uwagę.
Żaden pisarz i żaden człowiek świadomy faktów nie
uzna Szawła z Tarsu za wyznawcę Chrystusa. Fakty
pokazują coś wręcz przeciwnego. Gardził Chrystusem i
prześladował Jego zwolenników. Gdy ukazał mu się
Chrystus, było to dla niego doświadczenie, które
przemieniło jego życie. Choć w tym czasie Szaweł nie
był jeszcze Jego uczniem, później stał się jednym z
największych świadków prawdy zmartwychwstania.
Pomyśl o Jakubie, bracie [kuzynie; w języku biblijnym
"brat" oznacza także kuzyna - przyp. red.]
Jezusa. Ewangelia stwierdza, że Jego bracia nie wierzyli
w Niego. Później jednak Jakub stał się naśladowcą
swego brata i przyłączył się do grupy prześladowanych
chrześcijan. Dlaczego? Co spowodowało taką przemianę
w jego postawie? Historycznym wyjaśnieniem jest fakt, że
Jezus ukazał się także Jakubowi.
Argument, że Jezus ukazywał się tylko swoim wyznawcom,
jest argumentem opartym na milczeniu, ponieważ nikt poza
nimi nie przyznał się do tego. Argumenty oparte na
milczeniu mogą być niebezpieczne. Możliwe jest, że
wszyscy, którym się Chrystus ukazał, stawali się Jego
naśladowcami. To być może wyjaśnia nawrócenie się
wielu kapłanów w Jerozolimie.
Nikt zapoznany z faktami nie może uczciwie powiedzieć,
że Jezus ukazał się tylko "mało znaczącej
garstce".
FAKT NR 7: Kobiety
widziały Go pierwsze
Inną uwierzytelniającą cechą narracji o
zmartwychwstaniu jest to, że Chrystus zmartwychwstały
ukazał się najpierw nie swoim uczniom, lecz kobietom -
Marii Magdalenie i innym. To musiało być kłopotliwe
dla Apostołów - najbliższego kręgu Chrystusa.
Prawdopodobnie byli nieco zazdrośni.
Zgodnie jednak z żydowskimi zasadami świadczenia w sądzie
kobiety nie były wiarygodnymi świadkami. Nie miały
prawa zeznawać.
Nierzetelne świadectwo
Dr Maier stwierdza, że skoro świadectwo kobiet uważano
za nierzetelne, "zrozumiałe jest, że początkową
reakcją Jedenastu były podejrzliwość i niedowierzanie.
Gdyby relacje o zmartwychwstaniu były wymyślone (...)
kobiety nigdy nie zostałyby włączone do tej historii -
przynajmniej na pewno nie jako pierwsi świadkowie".
Podsumowanie
Dramatyczny fakt zmartwychwstania przemienił bieg
historii. Dwa tysiące lat później ciągle przemienia
ono ludzi.
Krytycy, którzy chcą zaprzeczyć zmartwychwstaniu
Jezusa Chrystusa, muszą w zadowalający sposób wyjaśnić
siedem historycznych faktów:
1. Budząca strach potęga Rzymu została
zignorowana przez złamanie rzymskiej pieczęci przy
grobie.
2. Zarówno Żydzi, jak i Rzymianie przyznawali,
że grób jest pusty.
3. Dwutonowy kamień został w jakiś sposób
usunięty sprzed wejścia do grobu - w czasie, gdy
czuwała przy nim rzymska straż.
4. Wysoce zdyscyplinowani rzymscy żołnierze
uciekli ze swego posterunku i musieli zostać
przekupieni przez władze, aby kłamali na temat
tego, co się rzeczywiście wydarzyło.
5. Nienaruszone szaty pogrzebowe nie okrywały już
ciała, były jak pusty kokon.
6. Chrystus ukazywał się ludziom w różnych
sytuacjach; pewnego razu ukazał się ponad pięciuset
ludziom równocześnie.
7. Twórcy opowieści o zmartwychwstaniu nie
wybraliby kobiet na pierwszych świadków tego faktu,
ponieważ Żydzi nie uznawali ich świadectwa za
wiarygodne.
[ Spis
treści ]
|